niedziela, 27 lipca 2014

Początek 10...


Kolejny fragment. Tym razem, uzbrajamy nowego członka S.R.O.K.  (:





Kamil chodził od namiotu do namiotu w poszukiwaniu Sparka. Znalazł go w „kantynie”, o ile można było to tak nazwać. Kilka stołów, wokół nich krzesła. „Stołówka”.
- Spark, przysyła mnie pułkownik. Mówił, że dasz broń i uniform – rzucił pośpiesznie Kamil.
- Spoko i tak miałem tam iść. – Odparł podnosząc się z miejsca i wychodząc z namiotu. Policjant ruszył za nim. – Powiedz no, dlaczego chcesz iść z nami, skoro wiesz, że możemy nie wrócić? - spytał niedbale Spark idąc energicznym krokiem.
- I tak nie mam nic do stracenia. – odpowiedział bez namysłu policjant. – Ale.. I tak nie chcesz tego słuchać.
- Daj spokój, jeśli nie ja to kto? – rzekł żołnierz uśmiechając się. Skręcił nagle w prawo i wszedł do namiotu.
Zbrojownia. Ciężko ją tak nazwać. Było tam kilka szafek, w jednej charakterystyczne ubrania Srok, w reszcie broń i amunicja. Spark podszedł do jednej i wyjął szare-białe bojówki moro, szarą bluzkę z krótkim rękawem i kamizelkę taktyczną. Podał Kamilowi i usiadł na krześle. Policjant zaczął się przebierać.
- Więc jaka jest twoja historia?
- Jeśli cię nie zanudzę.. – odparł Kamil wzruszając ramionami. – Zostawiła mnie żona. Uznała, że nie chce być z kimś kogo praktycznie nie ma w domu. Niestety, wciąż byłem wysyłany na jakieś patrole i inne gówna. Przez to zaniedbałem rodzinę, więc nie dziwota że odeszła. - policjant spuścił wzrok. - Zabrała syna i wyjechała do Anglii. Nie widziałem go od trzech lat.
- Mówisz, jakbyś się z tym pogodził.
- Bo pogodziłem. – odparł Kamil zakładając bojówki. – Tam będzie mu lepiej niż w tej dziurze. Wiesz, większe możliwości i te pe.
- Rozumiem. A nie masz innej rodziny? Rodziców, braci?
- Byłem jedynakiem, a rodzice zmarli rok temu.
- Właściwie, ile ty masz lat? – zaciekawił się Spark.
- Dwadzieścia sześć. - odpowiedział mu wiążąc buta. - Dwadzieścia sześć lat. Jestem na półmetku. Ale to nie jest do końca powód, dla którego chcę z wami iść.
- Brak ci wrażeń? - żołnierz zmierzył go badawczym wzrokiem.
- Może po części. – odparł Kamil kończąc wiązać drugiego buta. Uśmiechnął się, a Spark odpowiedział tym samym. – Piotrek siedzi teraz w medycznym. Facet ma problemy z psychiką, ale to dobry gliniarz. Ta sytuacja go przytłoczyła i nie wytrzymał. Nie zawsze można przewidzieć atak armii żywych trupów.
- Jak to przewidzieć? – zdziwił się Spark.
- Kiedyś, jak byliśmy na patrolu, wiedzieliśmy ruch, dosłownie cień. – rzucił Kamil podnosząc się z ławki. – Piotrek od razu zobaczył tam Zombie, wampira, albo chuj wie co. Tak ma, wydziwia przy różnych rzeczach, a ja jestem sceptykiem. nie wierzyłem w to. Aż do dzisiaj, kiedy ruszyła na nas cała armia.
- Na szczęście, byliśmy w pobliżu. – odparł Spark szczerząc się od ucha do ucha. Podniósł się z ławki ruszając w kierunku kolejnej szafki. – Chodź – rzucił otwierając ją.
„Szczęście, cholerne szczęście.” pomyślał Kamil. Dołączył do żołnierza, spojrzał do otwartej szafki i … Mało oczy nie wyskoczyły mu z orbit. Zobaczył broń, praktycznie każdą. MP5, M16, M4, tylko wybierać i wybierać. Wszystkie przykryte szkłem pancernym, z zamkiem kodowym.
- Częstuj się. Ale pamiętaj, broń musi do ciebie mówić. – rzucił Spark. Policjant popatrzył na niego badawczym wzrokiem. – Jeśli nie dogadasz się z bronią, będzie sprawiać problemy, zacinać się i inne duperele. Wybierz tą, do której najbardziej cię ciągnie.
Kamil wzruszył ramionami, i zaczął przeglądać sprzęt. Ta cała cudowna broń… Kątem oka ujrzał kształt doskonały, G36. Pokazał Sparkowi palcem, niczym dziecko w sklepie z zabawkami - „Ten, to ten chcę”
Spark tylko pokiwał głową. Wstukał ciąg cyfr, a szkło przesunęło się na bok. Kamil sięgnął po karabin, zaczął nim celować na lewo i prawo. Żołnierz w tym czasie zamknął szybę, otworzył kolejną szafkę i wyjął z niej magazynki oraz dodatkowy sprzęt.
- Słuchaj, tu masz magazynki. Piętnaście, plus jeden do załadowania teraz. - rzucił żołnierz kładąc wszystko na stojący obok stół. - Dodatkowa broń – Spark podniósł pistolet do góry – Glock model 17, standardowe magazynki z siedemnastoma nabojami. Trzymaj broń i kaburę. Masz zapasowe 5 magazynków.
- Czemu tak dużo? – spytał nagle Kamil.
- Raz mieliśmy wypadek, więc teraz zawsze bierzemy więcej. Ale uwierz, że tym razem pewnie zabraknie.
- Aha. – odparł krótko.
- Dodatkowo dostaniesz cztery granaty odłamkowe, cztery specjalne, dwa dymne i dwa ogłuszające. Byłeś w Atekach, więc wiesz jak tego używać, prawda? – Kamil pokiwał potakująco głową. – To dobrze. Tu masz jeszcze kominiarkę, gogle i hełm. Jakieś pytania?
- Żadnych.
- To wracamy na naszą cudowną stołówkę i czekamy na Demona. – rzucił Spark wychodząc ze zbrojowni. Kamil podążał tuż za nim. „ Idziemy na stołówkę”…



3 komentarze:

  1. Czemu to jest taki krótkie? W ogóle wszystko jest takie. Jak dla mnie te rozdziały które napisałeś powinny się znaleźć w jednym poście :)
    A zresztą, dla mnie książka, która ma tysiąc stron jest krótka, więc mi nie dogodzisz :P

    Widzę że ten rozdział jest jednym z przejściowych, po których rozpoczyna się akcja właściwa. Szczerze mówiąc, nie lubię takich tekstów. Wolę gdy czas przed akcją i sama akcja umieszczona jest w jednym rozdziale.

    Jeżeli chodzi o sam układ tekstu, zauważyłam powtórzenia i błędy stylistyczne, których nie będę tu wypisywać bo mi się nie chce ;)
    (I tu nasza współpraca legła w gruzach, bo kto chciałby pracować z leniem :D )

    Weny, czasu i chęci, czyli tego co najważniejsze.

    Insanis (łac. Szalona)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie traktuję tego jako "książka i rozdziały", ale "opowiadanie i fragmenty", dlatego są krótkie i wrzucam po jednym na dzień :D Swoją drogą, na tyle starcza mi czasu, jeśli chodzi o poprawę błędów i całej reszty, a i tak mi wiele umyka... Niestety.

      Powrót S.R.O.K. do miasta nastąpi najwcześniej za trzy, Jednak obecne fragmenty będą krótkie albo średnio-długie, więc postaram się wrzucać po dwa ;)

      Eliminacja powtórzeń nie zawsze się udaję, ale robię co mogę :D Co do współpracy, jeśli oddasz mi poprawiony tekst do uzgodnionego terminu, to nie ma problemu ; ) Korekta, która zajmuje się moim obecnym projektem, zdarza jej się należeć do leniwych, ale jak trzeba się sprężyć to daje radę bardzo dobrze :)

      Usuń